O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galeria zdjęć
z maratonów
Robert Celiński - o mnie

Robert Celiński

Witam na mojej stronie domowej i dziękuję za jej odwiedzenie :-)

If you are not fluent in Polish, please use English version

Nazywam się Robert Celiński. Urodziłem się 5 października 1979 roku w Warszawie. Mogę powiedzieć, że jestem warszawiakiem z dziada pradziada. Nie pamiętam pierwszego roku mojego życia, ale moi rodzice mieszkali wtedy na Powiślu. Potem przeprowadziliśmy się do mieszkania na Gocławiu, gdzie dzieliłem pokój z młodszym o 5 lat bratem Alexem. W 1990 roku przeprowadziliśmy się do Anina, gdzie urodził się mój młodszy o 15 lat brat Marek. 20-letni okres mieszkania w Aninie wspominam bardzo miło, jednak moje serce zostało wyciągnięte w góry do rodzinnego miasta mojej żony - Bielska-Białej, gdzie mieszkam do dziś. Fajnie było mieszkać w pobliżu Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, jednak jeszcze bardziej cenię sobie bliskość bezkresnych beskidzkich szlaków :-)

W podstawówce interesowałem się matematyką, a moją największą pasją były szachy. Osiągnąłem na tym polu sporo sukcesów. Potem szachy ustąpiły miejsca bardziej aktywnym sportom (koszykówka, piłka nożna). Karierę skończyłem z II kategorią szachową (ranking 1800 punktów), wspaniałymi wspomnieniami i wyćwiczonym ścisłym umysłem. W liceum Batorego (to tutaj poznali się moi rodzice) uczęszczałem do klasy matematyczno-fizycznej. Ten okres wspominam bardzo przyjemnie. Upłynął mi między innymi na grze w reprezentacji szkoły w koszykówkę (mimo niezbyt wysokiego wzrostu byłem nawet kapitanem drużyny) oraz w piłkę nożną (do tej pory pamiętam ustrzelone przeze mnie 2 hat-tricki w Mistrzostwach Warszawy szkół średnich). Maturę z polskiego jakoś zdałem ;-) a z matematyki dostałem nawet szóstkę. Zamiast oglądać intensywnie mundial w 1998 roku uczyłem się pilnie do egzaminów wstępnych do Szkoły Głównej Handlowej. Zaowocowało to zdobyciem 91 punktów i 15. miejscem na 3500 zdających (wyprzedzili mnie głównie olimpijczycy - jak by to nie brzmiało w kontekście mojego późniejszego biegania). To był mój największy sukces naukowy, pewnie ostatni. Na SGH zdecydowałem się na dwa kierunki: Finanse i Bankowość oraz Metody Ilościowe i Systemy Informacyjne. Przez ostatnie 2 lata musiałem godzić studia dzienne z pracą, ale uczelnię udało mi się ukończyć z dwiema piątkami na dyplomach. Na studiach pracowałem jako księgowy w międzynarodowej firmie, gdzie bardzo rozwinąłem moją wiedzę z kierunku FIBA. Zaraz po studiach podjąłem pracę jako konsultant w dużej informatycznej firmie Comarch, gdzie z kolei zajmowałem się tematami bardziej związanymi z informatyką - moim drugim kierunkiem. Po 10 latach jestem starszym konsultantem i mam spore doświadczenie we wdrażaniu systemów informatycznych w administracji publicznej. Więcej już nie piszę - to nie jest CV :-)

Umiejętności z pracy przydają mi się również prywatnie. Rozwijam tę stronę oraz nasz klubowy portal. Poza tym, jestem autorem RunCalc - mobilnej aplikacji dla biegaczy.

Kalkulator biegowy
na telefon komórkowy

Moje zainteresowania zmieniały się w dzieciństwie. W podstawówce byłem pochłonięty szachami - trenowałem praktycznie codziennie. Od tego czasu sporo pozapominałem, ale cały czas gra w szachy wychodzi mi całkiem nieźle. Kiedy teraz jakiś początkujący pasjonat próbuje ze mną wygrać, szybko sprowadzam go na ziemię. Już w podstawówce zainteresowałem się informatyką. Lubiłem pisać gierki komputerowe - potrafiłem ślęczeć po nocy nad komputerem i poprawiać moje programy. Nie grałem za to zbyt wiele w gry komputerowe, bo uważam, że to strata czasu.

Potem moją pasją był sport, a przede wszystkim - koszykówka. Rzut życia oddałem w siódmej klasie podstawówki, kiedy to pod koniec meczu przegrywaliśmy dwoma punktami, a ja desperacko cisnąłem piłkę zza połowy boiska w kierunku kosza. Odbiła się kilka razy od obręczy, a potem zaczęła po niej kręcić. Rozległ się dzwonek, a wszyscy czekali, czy przegramy dwoma punktami, czy wygramy jednym (rzut był za 3 punkty). Po kilkunastu sekundach (!) piłka wolno pochyliła się w kierunku środka obręczy, przyspieszyła swój okrężny ruch, a za chwilę przeleciała przez siatkę - wygraliśmy! Potem nigdy nie udało mi się powtórzyć takiego magicznego rzutu, ale uwielbiałem grać w koszykówkę i poświęcałem na ten sport dużo czasu. W wakacje jeździłem na obozy koszykarskie, a w roku szkolnym grałem w reprezentacji szkoły, jako rozgrywający. W trzeciej klasie byłem nawet kapitanem drużyny. W liceum grałem również sporo w piłkę nożną. Byłem napastnikiem, a moim głównym atutem był dobry start do piłki i szczęście do strzelania goli. Geniuszem technicznym zdecydowanie nie byłem :-) Na studiach starałem się utrzymać kontakt ze sportem - grałem w piłkarskiej lidze akademikowej SGH, a potem w lidze halowej. Był nawet okres, gdy równolegle trenowałem bieganie, grałem w kosza i w nogę, ale potem wybrałem jedynie słuszny sport ;-)

Rywalizację z boiska piłkarskiego przeniosłem na stół piłkarzykowy, którego jestem szczęśliwym posiadaczem (typ Garlando). Kiedyś potrafiłem godzinami trenować różne kombinacje zwodów i strzałów. Intensywnie grałem z Markiem, który na początku był za niski, żeby dosięgnąć do piłkarzykowych grilli i grał stojąc na sankach :-) Trudno powiedzieć, kto z nas jest obecnie lepszym piłkarzykowcem. Mam jeszcze kilka innych ciekawych umiejętności, np. nieźle układam kostkę Rubika. W Budapeszcie (ojczyzna tej zabawki logicznej) kupiłem sobie najtrudniejszą kostkę 5x5x5 i udało mi się ją ułożyć (zajęło mi to miesiąc). Potem żona kupiła mi jeszcze Wieżę Rubika (2x2x4), którą również umiem układać.

Zainteresowania rozwinąłem dzięki moim rodzicom, którzy przy wsparciu mojej babci poświęcali mi w dzieciństwie bardzo dużo czasu. To jest dobre miejsce, żeby im za to wszystko serdecznie podziękować :-)

Poza wszystkim, co wyżej napisałem, ta strona jest poświęcona mojej największej pasji - bieganiu. Towarzyszyło mi ono przez całe życie, przy uprawianiu sportu. Miałem okresy, że w czasie wakacyjnych wyjazdów codziennie wychodziłem sobie potruchtać - tak dla zdrowia. Świadomie biegać zacząłem pod koniec lipca 2003 roku, po przeczytaniu informacji na temat zbliżającego się Maratonu Warszawskiego. Stwierdziłem, że będzie to dla mnie wspaniałe wyzwanie. Do maratonu "przygotowałem się" w ciągu 7 tygodni. Udało mi się go ukończyć z mało imponującym wynikiem 4:24. Potem długo nie biegałem, ale w następnym roku znów postanowiłem wziąć udział w Maratonie Warszawskim - wynik był nieco lepszy, ale mało zadowalający. Wtedy zabrałem się ostro do roboty - w Monako pobiegłem w dobrym czasie 3:34 i od tego momentu postanowiłem regularnie trenować.

W ciągu kolejnych lat bieganie stało się moją pasją. Poprawiło zdrowie i samopoczucie, pozwoliło poznać setki interesujących osób i wyciągnęło mnie w świat. Po latach poszukiwań dzięki bieganiu poznałem też moją Ukochaną :-)

Staram się biegać prawie codziennie. Co miesiąc przebiegam 300-400 kilometrów. W poniższej tabeli zaprezentowałem pokonany przeze mnie dystans w kolejnych latach:

Rok Kilometry Maratony Osiągnięcia

2003

200

1

Ukończenie maratonu

2004

649

2

3:34 w maratonie w Monako

2005

2887

8

2:58 w maratonie w Dublinie, zwycięstwo w Starej Miłosnej

2006

5055

9

Wyniki poniżej 2:50, Bieg Rzeźnika w wersji hardcore

2007

5376

13

Rekord trasy w Biegu Rzeźnika - 9:02

2008

4638

10

Wygranie maratonu na Antarktydzie, rekord trasy

2009

4828

9

Kilka dobrych startów na krótszych dystansach

2010

3797

8

Udane pierwsze starty w biegach górskich

2011

3929

10

Przyzwoity maraton na koniec sezonu

2012

4253

7

Chicago - mój ostatni Marathon Major, czas: 2:51

2013

4753

5

Dwa spektakularne górskie biegi ultra

2014

3207

7

-

Razem

43573

89

-


Statystyka moich maratonów

Statystyka wszystkich zawodów biegowych

Jestem założycielem i prezesem ;-) klubu biegowego Byledobiec Anin. W początkowej fazie działalności był on jednoosobowy i nie przypuszczałem, że kiedyś rozrośnie się do obecnych rozmiarów.

Jestem członkiem Seven Continents Club, zrzeszającego biegaczy, którzy ukończyli maratony na wszystkich siedmiu kontynentach (więcej na ten temat w odpowiedniej sekcji na stronie). Posiadam być może najlepszą średnią na świecie, jeżeli chodzi o wyniki w maratonach na siedmiu kontynentach - 2:55:51. Ukończyłem również wszystkie sześć maratonów z cyklu Marathon Majors: Berlin, Nowy Jork, Londyn, Boston, Chicago i Tokio, co zapewniło mi miejsce w gronie Six Star Finishers. Chciałbym zostać pierwszym człowiekiem na świecie, który przebiegnie maratony we wszystkich stolicach europejskich, których jest 45.

Moim największym sukcesem jest zwycięstwo w maratonie na Antarktydzie w 2008 roku. Mógłbym wymienić jeszcze kilka wyników, którymi może się pochwalić amator (rekord życiowy 2:48). Udawało mi się zajmować wysokie miejsca w międzynarodowych maratonach w Sydney (20. miejsce) i Lizbonie (21. miejsce).

Poza maratonami, cztery razy startowałem w ultramaratonie Rzeźnika w Bieszczadach (około 75 km z dużymi przewyższeniami). W 2006 roku należałem do trzyosobowej grupy, która jako pierwsza przebiegła bieszczadzką trasę hardcore (ponad 100 km). W 2007 roku znowu biegłem w parze z moim bratem i wygraliśmy Rzeźnika, ustanawiając rekord trasy (9:02). Potem biegałem razem z moją żoną Anulką (pierwsze miejsce w 2009 roku, drugie w 2010). Po przeprowadzce do Bielska-Białej startujemy głównie w biegach górskich. W 2012 roku ukończyłem ultramaraton Chudy Wawrzyniec - ponad 50 km po Beskidzie Żywieckim, a w 2013 - pierwszą edycją Biegu Granią Tatr - zawodów na 70 z przewyższeniami +5000 m / -4900 m oraz pierwszą edycję Beskidy Ultra Trail 220 km (+11000 m / -11000 m) - najdłuższy bieg, w jakim brałem udział.

Jeżeli chodzi o sukcesy biegowe, proszę nie mylić mnie z drugim Robertem Celińskim z rocznika 1973 - to mój daleki kuzyn. Nazywamy się tak samo, ale drugi Robert biegał zawodowo i ma lepsze wyniki ode mnie. Alex się ze mnie śmieje, że nawet w kategorii Robertów Celińskich nie jestem najlepszym biegaczem :-)

W poniższej tabeli zaprezentowałem realizację moich celów maratońskich:

Cel Wykonanie Komentarz

Ukończyć maraton

100%

"Mój pierwszy raz"
w Warszawie, 14.09.2003

Przebiec maraton w czasie poniżej 3:00

100%

Dotychczas udało się 24 razy,
pierwszy raz w Dublinie, 31.10.2005

Wygrać maraton

100%

Udało się i to 4 razy,
pierwszy raz w Starej Miłosnej, 26.11.2005

Zdobyć maratońską koronę świata
(maratony na siedmiu kontynentach)

100%

Misję ukończyłem
05.03.2008 na Antarktydzie

Ozdobić moją maratońską koronę świata
średnią z 7 kontynentów poniżej 3 godzin

100%

Po maratonie w Chicago wychodzi 2:55:51

Zaliczyć wszystkie imprezy
World Marathon Majors

100%

Berlin, Nowy Jork, Londyn, Boston,
udane Chicago i Tokio na deser

Okrążyć Ziemię
(przebiec 40 tys. km)

100%

Tę magiczną granicę
przekroczyłem 04.12.2013

Ukończyć 100 maratonów

89%

Jeszcze parę lat :-)

Ukończyć maratony
we wszystkich stolicach europejskich

84%

Na razie przebiegłem w 38 z 45 stolic
na Starym Kontynencie

Przemierzyć świat wzdłuż i wszerz
(przebiec 80 tys. km)

54%

Naliczyłem ponad 43 tys. km
w moim dzienniczku biegowym

Połamać 10 tysięcy sekund w maratonie
(okrągły odpowiednik czasu 2:46:40)

0%

Trzeba mieć też jakieś cele wynikowe :-)
Muszę poprawić mój rekord o 2 minuty

Jak już zrealizuję wszystkie wyżej wymienione postanowienia, to na pewno znajdzie się jeszcze coś fajnego :-)


Powrót


(c) 2006 - 2014 Byledobiec Anin